Każdego dnia robimy tysiące oddechów, a w ciągu dwóch lat to aż 16 milionów. Naukowcy z Łukasiewicz – Poznańskiego Instytutu Technologicznego skracają ten proces… do zaledwie miesiąca. Wszystko po to, by nowoczesne implanty mogły jak najszybciej trafić do pacjentów.
Jak wygląda nowoczesny implant?
To nic innego jak lekko wygięta, podłużna płytka ze stali nierdzewnej, której długość dopasowuje się do budowy klatki piersiowej pacjenta. Innowacyjnym rozwiązaniem są tu mocowania na końcach – zamiast bolesnego drutu zastosowano nowy system „łapek”, które trzymają implant stabilnie, bez konieczności nawiercania żeber. Dzięki temu pacjent odczuwa znacznie większy komfort, a okres rekonwalescencji jest krótszy i mniej bolesny.
Dla kogo?
Nowy implant pomoże pacjentom z dwoma deformacjami klatki piersiowej:
- Klatka lejkowata (szewska) – dolna część mostka zapada się do środka. Czasem to tylko defekt estetyczny, ale w poważniejszych przypadkach może uciskać serce i płuca, powodując duszności, obniżoną pojemność płuc i problemy z krążeniem.
- Klatka kurza – odwrotność lejkowatej, tutaj mostek i żebra wysuwają się do przodu, przez co klatka piersiowa przypomina ptasią. To nie tylko kwestia estetyczna – mniejsza ruchomość żeber może utrudniać oddychanie i ograniczać wydolność organizmu.
Nowoczesny implant ma szansę nie tylko poprawić wygląd klatki piersiowej, ale przede wszystkim ułatwić pacjentom codzienne funkcjonowanie i oddychanie.
Jak przebiega operacja?
Zasada działania implantu jest prosta: lekarze wprowadzają go pod żebra, obracają o 180 stopni, dzięki czemu mostek i żebra wracają na właściwe miejsce. Całość mocowana jest do kości, a po dwóch latach implant się usuwa.
Nowa metoda to prawdziwa rewolucja! Do tej pory pacjenci musieli znosić niewygodny drut, który powodował ból i dyskomfort. Dzięki nowemu rozwiązaniu mocowanie jest stabilniejsze, mniej inwazyjne i o wiele bardziej komfortowe.
Testy na najwyższym poziomie
Zanim implant trafi na sale operacyjne, musi przejść serię rygorystycznych testów. W Łukasiewicz – PIT badacze stworzyli specjalne stanowisko, gdzie implanty montowane na wydrukowanych w 3D żebrach poddawane są ekstremalnym próbom.
Każdy implant musi wytrzymać aż 16 milionów nacisków – tyle właśnie oddechów wykonuje człowiek przez dwa lata. Po takim maratonie badacze sprawdzają, czy materiał nie pęka, nie traci właściwości i czy mocowania wciąż działają, jak powinny.
Co dalej?
Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, pierwsze operacje z wykorzystaniem nowego implantu mogą odbyć się już w 2026 roku. To nie tylko kolejny krok w rozwoju medycyny, ale przede wszystkim ogromna szansa dla pacjentów, którzy będą mogli oddychać pełną piersią – i to dosłownie!